- Zajeżdżamy do kogoś, mamo?- spytałam, nawet przez chwile przez głowę mi nie przeszło , że to może być nasz dom .
- Skarbie to nasz dom- posłała mi ciepły uśmiech .
Nie wierzyłam własnym uszom. Co prawda nigdy nie brakowało nam pieniędzy, ale nie sądziłam , że stać nas na coś takiego.
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do mieszkania. W środku było równie pięknie co na zewnątrz.
- Wy urządziliście to mieszkanie?
- Tak , a czemu pytasz? - odpowiedział tata.
- Bo takie nie w waszym stylu... - ruszyłam po schodach na górę. Tylko jedne drzwi były ozdobione i widniał na nich napis "ALEX", więc można było się domyślić, że to mój pokój. Powoli otwierałam drzwi. Pisnęłam kiedy mogłam zobaczyć pokój. Myślałam, że moi rodzice mają gorszy gust.
- Nono , lepszy być już nie mógł.
Szybko rozwiesiłam zdjęcia i rozpakowałam 3/4 torby co mnie trochę zmęczyło, ale byłam z siebie zadowolona . Dochodziła godzina 22 . Zeszłam na dół do kuchni , ponieważ trochę zgłodniałam. Wzięłam z lodówki jogurt truskawkowy i wróciłam do mojego królestwa. Weszłam nas skype w celu rozmowy z moimi przyjaciółkami. Nie było ich jeszcze, więc dodałam na twitter'a zdjęcie mojego pokoju z podpisem:
London :c
Nim się obejrzałam Juls już weszła na skype. Poinformowała mnie przy okazji, że Maja i Kasia nie wejdą dziś, bo idą na imprezę do Maćka. A kto to ten cały Maciek? Ehhh.. Maciek to właśnie chłopak, który podoba mi się od podstawówki. Niestety mogliśmy się tylko przyjaźnić, ponieważ odkąd tylko pamiętam zawsze był zajęty.
- Haloo! Alex! Słuchasz mnie?- krzyczała i machała do kamerki Julka.
- Ojej. Przepraszam. Co mówiłaś?
- Może cię to załamać, ale Maciek w końcu jest wolny.
- Nie no super! Akurat jak wyjechałam?! Ughh...
- Ej no daj spokój. Jesteś w Londynie, wiesz ile tam jest duperek?
- Eh no w sumie. Ale skoro Maciek jest wolny to czemu nie poszłaś na te party?
- No bo się umówiłyśmy przecież!
- Leć tam! I to w tej chwili!
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! Skoro ja jestem w Londynie to ty się za niego bierz!
- No...
- Powiedziałam coś?
- No okeej!
Pożegnałyśmy się jeszcze i zakończyłam rozmowę. Trzymam kciuki za Julkę, mam nadzieję, że chociaż jej się uda. Miałam zamiar jeszcze obejrzeć jakiś film, ale przypomniałam sobie, że jutro ide pierwszy dzień do szkoły. Szybko udałam się pod prysznic. Zasnęłam ok. 24.
***
- Kochanie,wstawaj! Już siódma- obudził mnie spokojny głos mamy.
- Co? Już siódma? - krzyknęłam tak głośno, że chyba obudziłam całe osiedle. Najwidoczniej zapomniałam ustawić budzika.
- No tak, spokojnie masz jeszcze pół godziny. - starała się mnie uspokoić.
- Tylko pół godziny!!!
Pobiegłam do łazienki. Szybko się umyłam i umalowałam. Nałożyłam na siebie CIUCHY i zbiegłam po schodach na dół do kuchni. Mama przygotowała mi kanapki. Zjadłam je tak szybko jak jeszcze nigdy w życiu. Tata wyszedł już żeby odpalić samochód, a ja po chwili do niego dołączyłam. Niestety wyjechaliśmy o 7.30, więc spóźniłam się 15 minut. Zapukałam do klasy.
- Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie.
- O dzień dobry! Jaśnie pani postanowiła się pojawić? Młodzieży to wasza nowa koleżanka Alex. Przyjechała aż z Polski.
- He he niezła dupa! - krzyknął jakiś palan, gdzieś z końca
- Napewno nie dla ciebie - odpysknęłam
- Cisza! Panno Nowak proszę usiąść!
Wolne miejsce było tylko obok jakiegoś kolesia, więc bez pytania dosiadłam się do niego.
A więc bardzo bardzo bardzo przepraszam tych którzy czytali tego bloga. Przerwałam pisanie gdyż iż ponieważ najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu. Wiecie szkoła te sprawy. Mam nadzieje że spodoba wam się ten rozdział, wszelkie uwagi, prośby, pochwały proszę piszecie w komentarzu albo na twitterze! Oto on : @happy_melodyy <---- mogę was informować o kolejnych rozdziałach, Piszcie :))
